Kryształowa jaskinia lodowcowa na Islandii

geoislandia
geoislandia 14 min. czytania

Pomysł na urodzinowy prezent dla mieszkanki Islandii? Obowiązkowa wycieczka dla tych, którzy odwiedzają Islandię zimą? Miejsce, które oszołomi swoim pięknem tak bardzo, że nie pożałujesz wydanych 700 zł? Odpowiadam: Kryształowa jaskinia lodowcowa z niebieskim lodem w islandzkim lodowcu Vatnajökull.

Na 33 urodziny dostałam niezwykle wyjątkowy prezent, z którego ja – jako pasjonatka geologii i Islandii – nie mogłam ucieszyć się bardziej. Wycieczka do najpiękniejszej jaskini lodowcowej! zabrzmiało dla mnie, jak spełnienie marzeń! Uczestniczyłam w różnych organizowanych przez lokalne biura turystyczne wycieczkach w Islandii, ale ta – jak na razie – wygrała wszystko! Jestem wciąż niezmiernie podekscytowana wycieczką, którą odbyłam przedwczoraj i na świeżo piszę ten oto wpis, który mam nadzieję, że okaże się przydatny w planowaniu podróży.

Jaskinie lodowcowe w Islandii

W Islandii jaskinie lodowcowe są możliwe do zwiedzenia w kilku różnych miejscach. Co najważniejsze, nie wszystkie dostępne są przez cały rok. Te, które przez większość uważane są za najpiękniejsze, czyli kryształowe jaskinie lodowcowe, które buduje niebieski lód, możliwe są do zwiedzenia tylko podczas sezonu zimowego. Występują one w lodowcu Vatnajökull w różnych jego częściach. Najbardziej znane znajdują się niedaleko laguny lodowcowej Jökulsárlón w jęzorze lodowcowym Breiðamerkurjökull.

Wszystkie jaskinie lodowcowe w Islandii:

  • Kryształowa jaskinia lodowcowa (lodowiec Vatnajökull, jęzor Breiðamerkurjökull) – sezon zimowy
  • Jaskinia lodowcowa w Skaftafell (lodowiec Vatnajökull, jęzor Skaftafellsjökull) – sezon zimowy
  • Jaskinia lodowcowa Katla (lodowiec Mýrdalsjökull, jęzor Kötlujökull) – cały rok
  • Jaskinia lodowcowa w lodowcu Langjökull – cały rok
  • Jaskinia lodowcowa w Muzeum Perlan w Reykjvík – cały rok

Kryształowa jaskinia lodowcowa

Kryształowe jaskinie lodowcowe, formujące się każdego roku na nowo, są prawdopodobnie największą zimową atrakcją Islandii, którą według mnie koniecznie należy doświadczyć. Dostępne są do zwiedzania najczęściej w miesiącach listopad – marzec (ewentualnie również w październiku i kwietniu) na obszarze największego islandzkiego lodowca Vatnajökull. Najpopularniejszym miejscem, gdzie się one tworzą, jest jęzor lodowcowy Breiðamerkurjökull przy lagunie lodowcowej Jökulsárlón.

Profesjonalni przewodnicy lodowcowi przed każdym kolejnym sezonem zimowym wyruszają na poszukiwania najlepszej – czyli najbezpieczniejszej, najpiękniejszej i wystarczająco dużej – jaskini lodowcowej, którą następnie mogą przygotować do udostępnienia jej turystom, by ci mogli ją komfortowo zwiedzać. Lodowiec zachowuje się jak żywy organizm, który nieustannie modyfikowany jest przez zmiany klimatyczne. Cofa się, czyli topnieje, co powoduje, że latem wejście do tego typu jaskini lodowcowej w Vatnajökull – które znajduje się na krawędzi jęzora lodowcowego – staje się niemożliwe, ponieważ przestaje istnieć. Wzrastająca latem temperatura powoduje, że zbudowane przez stosunkowo cienki lód wejścia jaskiń lodowcowych zapadają się, a także pochodząca ze wzmożonych roztopów woda osiąga na tyle wysoki poziom, że je zalewa, całkowicie uniemożliwiając przy tym ich penetrację. Zatem lato jest okresem w roku, kiedy rzeki ponownie żłobią w lodzie jaskinie – a w zasadzie tunele – które zimą, kiedy temperatura spada i poziom wody maleje w wyniku zamarzania wody, znów stają się możliwe do odwiedzania.

Jaskinie lodowcowe, do których można dotrzeć wraz z jednym z wielu lokalnych biur podróży, są odpowiednio przygotowane pod ruch turystyczny. Przede wszystkim zabezpieczone np. zamontowanymi w lodzie linami oraz kładkami, dzięki czemu zwiedzanie staje się łatwe i możliwe również dla dzieci (powyżej określonego przez organizatora wieku).

Wycieczka organizowana

Wybranie się do jaskini lodowcowej wraz z wycieczką organizowaną przez lokalne biuro turystyczne gwarantuje dojazd do jęzora lodowcowego, wejście do jaskini w pożyczonych przez organizatora rakach i kasku oraz opiekę profesjonalnego przewodnika, który dzieli się również swoją wiedzą na temat lodowców. Ja skorzystałam z usług biura Ice Explorers i wybrałam się na wycieczkę Ice Cave Tour. Zdecydowałam się na nią z dnia na dzień, dzięki czemu wybrałam dzień, który mieliśmy wolny od pracy oraz zapowiadał się pogodowo ładny i stabilny (moim prezentem urodzinowym była wycieczka do jaskini lodowcowej w wybranym przeze mnie termine).

Samodzielna wycieczka

Nierzadko spotykam się z pytaniami, czy można samodzielnie udać się do jaskini lodowcowej – bez wycieczki organizowanej w lokalnym biurze turystycznym i bez przewodnika, czyli tym samym oszczędzając kilkaset złotych. Moim zdaniem byłoby to bardzo nierozsądne z racji bezpieczeństwa. Jaskinie lodowcowe szukają i przygotowują dla turystów profesjonalni przewodnicy, którzy również wprowadzają do nich tylko, gdy stan tych jaskiń oraz warunki pogodowe na to pozwalają. Samotne penetracje lodowych tuneli (zwłaszcza bez wiedzy o lodowcach, poruszaniu się po lodzie i profesjonalnego sprzętu) jest po prostu niebezpieczne. Dochodzi do tego również dojazd po wyboistym terenie, który często osiągalny jest tylko zmodyfikowanymi pod niego pojazdami.

Fotorelacja Ice Cave Tour

Zrobiliśmy kawał trasy. Wstałam o godzinie 5:00. Przygotowałam prowiant na drogę, spakowałam nas i o 6:30 wyruszyliśmy z naszego domu w Reykjavíku. Po drodze zrobiliśmy dłuższy przystanek w miejscowości Vík, gdzie zjedliśmy śniadanie. Po 12:00 byliśmy już blisko miejsca zbiórki wycieczki, czyli przy lagunie lodowcowej Jökulsárlón. Wcześniej zaglądnęliśmy na Diamentową Plażę, którą jeszcze nigdy nie widzieliśmy tak ubogą w „diamenty”. Podejrzewam, że niektórzy turyści mogli poczuć się tym stanem rozczarowani. Zjechaliśmy na drugą stronę, czyli nad lagunę, która również nie prezentowała się tak pięknie, jak nieraz potrafi. Oczywiście wciąż krajobraz na nią oraz wielki lodowiec cudny. Na parkingu trudno było nam zaparkować, ponieważ aut było tak dużo jak w szczycie sezonu letniego, ale przynajmniej jeszcze nie pobierają opłat za parkowanie przy tej – jakby nie było – jednej z największych atrakcji południowo-wschodniej Islandii. Damian z Kajtkiem zostali nad laguną, a ja udałam się na miejsce zbiórki wycieczki.

Diamentowa Plaża
Laguna lodowcowa Jökulsarlón
Laguna lodowcowa Jökulsarlón
Tata i Kajtuś

Zbiórkę miałam o 13:15, by o 13:30 wraz z kilkunastoma innymi osobami wyruszyć w stronę lodowca. Przezłam jedyną polską turystką w zdominowanej przez Amerykanów i Hindusów grupie. Jednak przewodnikiem okazał się Polak. Bardzo serdeczny i widać, że świetnie czujący się w swojej pracy, który doskonale poprowadził naszą wycieczkę. Nawiasem mówiąc trochę tych naszych polskich chłopaków pracuje na islandzkich lodowcach! Wsiedliśmy do wielkiego, przystosowanego do trudnego terenu busa z wielkimi oponami, który dla niektórych również był pewnego rodzaju atrakcją, ponieważ kilka osób zrobiło sobie przy nim – dumnie pozując – pamiątkową fotografię.

Miejsce zbiórki i nasz pojazd

Wyjechaliśmy na krajową jedynkę i skierowaliśmy się na wschód, a po kilku chwilach skręciliśmy prosto na Breiðamerkurjökull, czyli tym samym znaleźliśmy się na szutrowej i wyboistej drodze, która wiedzie przez rozległą równinę sandrową.

W drodze na parking

Trzydzieści minut później dojechaliśmy na parking po wschodniej stronie Veðurárlón. Tutaj Damian przekazał nam kilka informacji wstępnych i po chwili ruszyliśmy za nim na również trwającą pół godziny pieszą wędrówkę.

Parking i początek szlaku do Breiðamerkurjökull

Żwawym krokiem szliśmy przez obszar roztopów lodowca, ale wygodnym, wytyczonym pachołkami szlakiem. Wiódł on zarówno żwirową ścieżką, jak i po wygładach lodowcowych z pięknymi odsłonięciami kryształów. Mijaliśmy różnej wielkości moreny, a po swojej prawej stronie wielkie góry, których krajobraz kojarzył mi się ze szlakami u podnóża Himalajów… Po drodze zrobiliśmy dwa krótkie przystanki, by nie tylko wziąć głębszy oddech i rozejrzeć się dookoła, ale także posłuchać kilku kolejnych ciekawostek.

Wygodna ścieżka do Breiðamerkurjökull
Jedno z wielu odsłonięć kryształów
Po drodze piękne krajobrazy polodowcowe
Coraz bliżej Breiðamerkurjökull
Rzeka wypływająca z Breiðamerkurjökull

W końcu doszliśmy do miejsca, gdzie trzeba było założyć na buty raki, a na głowę kask – wszystko bardzo proste, intuicyjne – i od jaskini lodowcowej dzieliło już nas zaledwie kilka kroków.

Wejście do jaskini lodowcowej Breiðamerkurjökull

Wejście do jaskini lodowcowej wyglądało bardzo niepozornie, ponieważ był to stosunkowo niewielki otwór w lodowcu. Należało zejść kilka, wykutych w lodzie, stopni w dół, by znaleźć się na wąskiej ścieżce, wzdłuż której przytwierdzona była pomocna lina ubezpieczająca. I w tym momencie zaczęła dziać się magia – moja ekscytacja miejscem, w którym się znalazłam i zachwyt nim sięgnął zenitu. Ostatnio podobne odczucia przeżywałam przy aktywnej erupcji wulkanicznej w Fagradalsfjall.

Przyznam, że na tę wycieczkę jechałam z takim poczuciem, że pewnie nie zrobi na mnie ona tak wielkiego wrażenia, jak powinna po barwnych opisach tych jaskiń lodowcowych na stronach organizatorów wycieczek. W końcu mieszkam w Islandii od lat, tak więc od dawna jestem opatrzona tymi krajobrazami, które pomimo tego, że zawsze mi się podobają i są dla mnie (zwłaszcza biorąc pod uwagę geologię) piękne i fascynujące, to jednak liczyłam się z tym, że nie będę miała efektu wow. Jednak, gdy tylko ujrzałam kryształowy lód mieniący się na różne odcienie koloru niebieskiego w promieniach wiosennego słońca, oniemiałam. Nie mogłam oderwać aparatu fotograficznego od twarzy, bo absolutnie każdemu (idealnie wypolerowanemu!) fragmentowi lodu chciałam zrobić zdjęcie…

Wejście do Breiðamerkurjökull i wypływająca z niego rzeka
Zainstalowana kładka oraz lina ubezpieczająca na początku lodowcowego tunelu
Dzięki takim otworom w jaskini wpadają promienie słoneczne, które fenomenalnie oświetlają lód lodowcowy
Cudowny, niebiesko-zielony lód
Ścieżka, która doprowadziła nas do najniższego punktu w jaskini
Zachwyceni turyści
Zachwycające formacje lodowcowe
Niebieski lód z warstwami popiołu wulkanicznego
Kolejny odcień lodu
I jeszcze raz jaskinia lodowcowa

Zeszliśmy też jeszcze kawałek niżej do rzeki, by przekonać się jak rwąca ona jest i popatrzeć, jak żłobi podłoże. Przezł to też kolejny punkt robienia fotografii. Dziękuję przewodnikowi Damianowi, że wykonał mi tę poniżej, które trafi do mojego książkowego przewodnika geoturystycznego po Islandii.

Demi po raz pierwszy w jaskini lodowcowej – 6 kwietnia 2023

Bardzo ucieszyłam się, że zdecydowałam się na tę wycieczkę właśnie w kwietniu, czyli na koniec sezonu. Po pierwsze udała się pogoda, która była wręcz fenomenalna – wielkie słońce, niebieskie niebo prawie bez chmur, zero wiatru, a więc też ciepło. I po drugie, w kwietniu jest już bardzo długo jasno, a oświetlenie jest dużo silniejsze niż w środku zimy, kiedy panuje dosyć ponura aura. W związku z tym nie dość, że wszystko dookoła prezentuje się najlepiej jak może, to również fotografie są wystarczająco doświetlone, że nawet bez statywu wychodzą ostre. Dlatego bardzo polecam przełom marca i kwietnia.

Natomiast miałam jednak wrażenie, że tegoroczna jaskinia lodowcowa w Breiðamerkurjökull nie była tak duża, jak wcześniej widziałam ją na fotografiach moich znajomych. Choć w zasadzie, kiedy widzi się to fenomenalne dzieło natury na żywo po raz pierwszy, to nie ma to żadnego znaczenia, bo wystarczy niewielki kawałek niebieskiego lodu, by się nim zachwycić. W każdym razie ja naprawdę chcę tam wracać – raz na kilka lat, koniecznie! A już na pewno nadrobić pozostałe jaskinie lodowcowe w Islandii, co pragnę uczynić jeszcze w tym roku.

Głaz, przy którym jeszcze kilka miesięcy wcześniej znajdował się jęzor lodowcowy
Powrót na parking i dodatkowa atrakcja w postaci prowizorycznego mostku
Żegnamy się również z pięknymi górami…

Fjallsárlón

Na koniec zatrzymaliśmy się również przy sąsiadującej z Jökulsárlón lagunie lodowcowej, która nazywa się Fjallsárlón. Moim zdaniem jest ona piękniejsza od swojej słynnej sąsiadki i bardzo warto spędzić nad nią choćby kilka chwil. Tutaj spotkaliśmy się również z naszym znajomym, przewodnikiem po lagunie, Rafałem. To było idealne zakończenie tej fascynującej wycieczki. Po 23:00 dotarliśmy z powrotem do Reykjavíku.

Demi i Kajtek z przewodnikiem Rafałem
Laguna lodowcowa Fjallsárlón

Mapa

Miejsce zbiórki to laguna lodowcowa Jökulsárlón.

Udostępnij ten artykuł
Przez geoislandia
Śledź:
Mam na imię Demi i jestem absolwentką wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie oraz kursu wulkanologicznego Uniwersytetu Islandzkiego. Moją wielką pasją jest geologia Islandii, a także podróżowanie po tym kraju, w którym na stałe mieszkam od 2016 roku.
Zostaw komentarz