Rejs na wyspę Drangey

geoislandia
geoislandia 10 min. czytania

Drangey to jedna z trzech wysp w północnej Islandii, na którą można popłynąć i była to moja ostatnia, która pozostała mi do odwiedzenia. Leży ona na fiordzie Skagafjörður, który jest mniej znany wśród turystów zagranicznych, a oferuje garść ciekawych atrakcji i aktywności, które mogą być ciekawą alternatywą. Drangey jest właśnie jedną z nich.

Dostać się na Drangey

Pod koniec czerwca 2024 wybrałam się na rejs na wyspę Drangey, która od miejscowości Sauðárkrókur, z której się na nią wypływa, oddalona jest o 21 km w linii prostej. W przeciwieństwie do Grímsey i Hrísey, nie jest ona wysepką zamieszkałą przez ludzi, dlatego nie kursują na nią regularne łodzie i samoloty. Dlatego, by dostać się na Drangey, należy wykupić wycieczkę w biurze Drangey Tours, która właśnie organizuje rejsy wraz ze zwiedzaniem wyspy z przewodnikiem. Wycieczki obecnie nie da się zarezerwować online, dlatego do biura należy albo zadzwonić, albo napisać wiadomość mailową. Ja wysłałam maila i po kilku godzinach dostałam odpowiedź. Zwróciłam się do Drangey Tours na dwa dni przed planowaną przeze mnie podróżą do Sauðárkrókur i akurat było jeszcze dla mnie miejsce.

Wycieczki na Drangey organizowane są tylko w sezonie letnim, czyli od 1 czerwca do 20 sierpnia, jednak na specjalne życzenie wycieczka może zostać zorganizowana również w maju i wrześniu. Na oficjalnej stronie Drangey Tours widnieje informacja, że rejs na wyspę rozpoczyna się o 9:30, natomiast ja zostałam dodana do grupy wypływającej o 11:30. Okazało się, że zainteresowanie Drangey wzrasta i jeżeli jest możliwość, biuro organizuje wycieczki na wyspę nawet dwa razy w ciągu dnia.

Jeżeli chodzi o płatność, to nie trzeba robić wcześniejszego przelewu, ponieważ płaci się na miejscu, czyli już na łodzi (gotówką lub kartą/zbliżeniowo). I za taką możliwość daję dużego plusa, dlatego że mając świadomość, jak pogoda potrafi się szybko zmienić na niekorzyść, nie chciałabym zostać zmuszona do rejsu np. podczas deszczu i porywistego wiatru. Cena za wycieczkę na wyspę Drangey to obecnie 17.000 ISK (czerwiec 2024) za osobę dorosłą i jest to wycieczką, która obejmuje wizytę (hiking) Drangey, ponieważ za 10.000 ISK jest też możliwość jej opłynięcia i podziwiania przyrody wysepki z łodzi.

Wycieczka na Drangey

Biuro podróży Drangey Tours opisuję swoją wycieczkę, jako wyjątkowe przeżycie, które łączy zwiedzanie, obserwację ptaków, morską przygodę i wędrówkę z opieką przewodnika, który po drodze opowiada legendy o wikingu Grettirze oraz maskonurach. Ma ona w całości trwać około czterech godzin i być dostępna dla wszystkich grup wiekowych. Jak wyglądała w rzeczywistości?

Do Sauðárkrókur dojechaliśmy chwilę po 10:00, czyli z Reykjavíku jechaliśmy około trzech i pół godziny. Od początku dnia towarzyszyła nam wspaniała, słoneczna pogoda. Krajobrazy wokół nas były ostre, kolory mocno nasycone i widoczność rewelacyjna. Darowany dzień, którego nie mogliśmy zmarnować siedząc w domu, czy Reykjavíku. Dojechaliśmy całkiem szybko, bez dłuższych postojów i w Sauðárkrókur byliśmy trochę przed czasem. Dlatego najpierw usiedliśmy sobie na ławeczce ukrytej w łubinach tuż przed mariną, a następnie podeszliśmy jeszcze na przepiękną czarną plażę – długą, szeroką i z cieplutkim, czarnym piaskiem.

Pięć minut przed godziną zbiórki pojawiłam się w porcie. Stanęłam przy tablicy informacyjnej Drangey Tours, gdzie właśnie rozpoczyna się wycieczka. Bardzo łatwe i szybkie do zlokalizowania miejsce. Tuż po mnie do mariny podeszła także grupa Islandczyków oraz rodzina Amerykanów. Następnie dołączyli kolejni Islandczycy, para ze Stanów i Niemiec. Wzrokiem szukałam łodzi wycieczkowej, ale żadnej nie mogłam dostrzec. Wszystkie wydawały mi się zbyt małe, jak na turystyczne, a jednak jedna z nich była nasza.

Rejs na Drangey trwał około 30 min. Płynęliśmy szybko, a jednak wciąż bardzo gładziutko. Połowa naszej grupy usiadła na zewnątrz, gdy reszta znalazła dla siebie miejsce wewnątrz łodzi. Ja siedziałam na zewnątrz i patrzyłam na majestatyczne góry półwyspu Skagi, które osiągają wysokość ponad tysiąca metrów nad poziomem morza.

Tuż przed dobiciem do brzegu minęliśmy taką potężną, wystającą z oceanu skałę. Tak jak Hvítserkur, Gatanöff, czy skały przy Rauðanes, ta również jest dajką wulkaniczną, czyli pozostałością po intruzji magmy, która będąc bardziej odporną na erozję, nie uległa (jeszcze) całkowitemu zniszczeniu.

Drangey nie ma portu, tylko niewielką drewnianą platformę, do której przybija łódź. Robiąc pierwszy krok na Drangey od razu wkracza się na szlak turystyczny, który od początku pnie się stromo do góry. Jest to jedyna droga prowadząca na szczyt palagonitowej wyspy, która osiąga wysokość 180 m n.p.m. – i właśnie tylko podejścia przed nami.

Wkroczyliśmy do świata milionów ptaków, które były tak głośne, że trudno było usłyszeć nawet swoich myśli. Echo ogromne. Większość turystów, która decyduje się na wycieczkę na wyspę Drangey, nastawia się na zobaczenie maskonurów, jednak gatunków pomieszkujących tu ptaków jest znacznie więcej. Są to również nurzyki, głuptaki, kittiwake, fulmary, burzyki, czy rybitwy – raj dla ornitologów!

Szlak na szczyt Drangey od początku prowadził wąską i stromą ścieżką. Na całej długości był zabezpieczony liną, a w pewnych odcinkach również poręczą i łańcuchem, a końcowe podejście prowadziło długą i niemal pionowo postawioną metalową drabiną. Momentami szlak był bardziej eksponowany i przepaścisty, dlatego dla osób z lękiem wysokości może się nie nadawać. Podobnie w przypadku małych dzieci – odradziłabym zabranie na tę wycieczkę kilkulatków (swojego sześciolatka na pewno bym nie wzięła) – a także osób starszych, które nie czują się pewnie na górskich szlakach.

Nie wyobrażam sobie przejścia tego szlaku w deszczu i znanych mi dobrze silnych porywach wiatru, bowiem nawet przy pięknej i słonecznej pogodzie bywało trochę ślisko. Dlatego na tę wycieczkę koniecznie załóż odpowiednie buty turystyczne (najlepiej górskie) z karbowaną podeszwą (najlepiej vibram), by mieć jak najlepszą przyczepność do podłoża.

Podejście na klif Drangey można podzielić na dwie części, czyli z przerwą na odpoczynek na płaskiej przełączce, która daje też możliwość na podziwianie wspaniałych formacji skalnych. Po kilku minutach grupa ruszyła dalej w górę. Kolejne podejście wąskimi schodkami z wiszącą liną do pomocy, a następnie obejście skałki trzymając się wygodnej poręczy i wreszcie ta przerażająca drabinka!

Gdy wspięliśmy się na szczyt, teren był już niemal całkiem płaski, pokryty bujną łąką. Czas na odpoczynek i poczęstowanie się kawą lub kakao, które serwował nasz przewodnik. Zatrzymaliśmy się przy niewielkiej chatce Drangeyjarskáli, która została zbudowana w 1984 roku.

Po kawie przewodnik poprowadził nas na południowy kraniec wysepki, gdzie mieliśmy sobie wygodnie usiąść i słuchać jego opowieści. Pierwszą z nich była legendą o bardzo znanym wikingu Grettirze, który ostatnie trzy lata swojego życia spędził właśnie na Drangey. Do dziś można zauważyć ślady jego obecności na wysepce, jak na przykład dziury w skałach, gdzie kilkaset lat temu zbudował swój dom.

Przezł to czas całkowitego relaksu. Siedzieliśmy na trawie i w słońcu. Wiatr był znikomy. Obserwowaliśmy maskonury, ocean i piękne krajobrazu gór, które ciągnęły się długimi pasmami po obu stronach fiordu.

Moment na selfie.

Następnie ruszyliśmy na drugą stronę wyspy, czyli na jej najwyższe wzniesienie, które osiąga 180 m wysokości. Po drodze zatrzymaliśmy się przy krawędzi klifu, gdzie przewodnik wskazał nam „studnię”, czyli zagłębienie w skale, z której wodę czerpał Grettir.

Kiedy dotarliśmy na miejsce, przewodnik poprosił nas, abyśmy potrzymali ręce za uszami. Dzięki temu zaczęliśmy jeszcze intensywniej słyszeć ptaki… Przezł też czas na zdjęcie grupowe, kolejne selfie, a także posmakowanie islandzkiej wawrzuchy lekarskiej (isl. skarfakál), czyli rośliny kapustnej, której liście były dla nas przesmaczną przekąską.

W trakcie rejsu poznałam uroczego pana Blake’a z Hawajów, który wybrał się do Islandii wraz ze swoją żoną i córką, która już kilka lat temu odwiedziła Islandię. Tym razem rodzina postanowiła pozwiedzać krainę lodu i ognia poza utartym szlakiem, nie robiąc klasycznej trasy turystycznej Ring Road, a poszukując alternatywnych opcji i tak jak ja tego dnia wybrali wycieczkę na Drangey. Ich podejście do podróżowania jest mi tak bliskie, które bardzo podzielam i przyznam, że najbardziej się cieszę, gdy tworząc indywidualne plany podróży dla swoich klientów, mogę proponować właśnie takie alternatywy.

Z Blakiem i jego żoną rozmawialiśmy głównie o geologii Islandii i życiu w tym kraju, którego byli niezmiernie ciekawi. Wspaniałe spotkanie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś nasze drogi się skrzyżują. Może na Kauai.

Wycieczka na Drangey trwała około czterech godzin, dzięki czemu można ją połączyć z innymi atrakcjami regionu fiordu Skagafjörður oraz miasteczka Sauðárkrókur.

Więcej informacji o wycieczce na Drangey znajdziesz na oficjalnej stronie biura podróży: Drangey Tours.

Udostępnij ten artykuł
Przez geoislandia
Śledź:
Mam na imię Demi i jestem absolwentką wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie oraz kursu wulkanologicznego Uniwersytetu Islandzkiego. Moją wielką pasją jest geologia Islandii, a także podróżowanie po tym kraju, w którym na stałe mieszkam od 2016 roku.
Zostaw komentarz