Mała przygoda, by odkryć wodospad w Nauthusagil

geoislandia
geoislandia 4 min. czytania

Islandia to kraina wodospadów, które podróżując dookoła wyspy, ma się niemal cały czas w zasięgu wzroku. Jednak dosyć często są też takie, które przy tych najbardziej znanych, są „ukryte”, bo na przykład schowane za skałami obok, lub do których trzeba parę minut dłużej dojść, a więc tym samym są mniej rozpromowane. Wodospad, o którym piszę teraz jest zarówno ukryty w skałach, jak i nieco oddalony od najsłynniejszych wodospadów południowej Islandii, choć wciąż to tylko piętnaście minut samochodem od… Seljalandsfoss.

Pewnego majowego dnia wybrałam się wraz z mężem i naszym czterolatkiem na wycieczkę po południowej Islandii. Jeździliśmy jednak nie po tych największych atrakcjach turystycznych, które już dobrze znamy, ale po mniej utartych drogach. Przezliśmy ciekawi, dokąd nas one doprowadzą i jak zawsze islandzkie cuda na tury znów nas bardzo pozytywnie zaskoczyły. Tego dnia zrobiliśmy kilka malowniczych przystanków i krótkich spacerów, które dziś nieraz włączam do planu podróży moich klientów.

Wąwóz Nauthúsagil

Jednym z zaskakująco pięknych miejsc, które tego dnia odwiedziliśmy, był wąwóz z ukrytym wodospadem Nauthúsagil (Wąwóz Przezka). Nie spodziewaliśmy się, że taka przygodowa wręcz atrakcja, znajduje się tak blisko głównego szlaku turystycznego Islandii. Choć zaznaczony na mapach Google, oznakowany tabliczkami informacyjnymi, znajdujący się obok znanych wodospadów, a także z przejezdną dla każdego rodzaju samochodu drogą do niego, jeszcze nie gromadzi tłumów turystów. Z drugiej strony wcale nie byliśmy tu sami. Jestem pewna, że miejsce to w najbliższych latach, stanie się bardzo popularne. Tymczasem korzystamy z darmowego parkingu i krajobrazów, które nie przysłaniają tłumy turystów.

Gdy weszłam na szlak, który początkowo był równą i dosyć szeroką ścieżką usypaną żwirem, zwróciłam uwagę na odznaczającą się w tym miejscu zieleń, a konkretnie drzewa, które przy wejściu do wąwozu zaczęły tworzyć zielony tunel. Cóż za wspaniały widok!  Pod nogami trochę głazów, drewnianych kładek i przepływająca krystalicznie czysta woda. Ten krajobraz skojarzył mi się trochę z chorwackim, śródziemnomorskim – nie do końca islandzkim. Wchodząc coraz głębiej wąwozu, który coraz bardziej się zwężał, a więc tym samym stawał się coraz mniej oświetlony, atmosfera zaczęła roić coraz bardziej tajemnicza…

Wiedziałam, że prowizoryczna ścieżka w środku wąwozu, w końcu doprowadzi mnie do wodospadu i podejrzewałam, że będzie on przypominać Gljúfrabúi przy Seljalandsfoss. W końcu wszystkie znajdują się niedaleko siebie, na tych samych zboczach pod wulkanem Eyjafjöll. Natomiast nie spodziewałam się, że, aby dostać się do wodospadu ukrytego w skałach Nauthúsagil, trzeba będzie przejść (dosłownie przejść) przez jeden mniejszy. Niby wodospad nie duży i krótki odcinek do pokonania, a jednak w tym miejscu trzeba wykazać się nieco większą zwinnością. Należy bowiem najpierw przejść równo ułożonymi głazami, przez które przepływa rzeka, a więc jest dosyć ślisko, by następnie wspomagając się łańcuchem, wdrapać się na skalną półkę, którą przejdzie się za ten niewielki, pierwszy na trasie wodospad, za którą ciągnie się dalej szlak. Ten fragment to taka mała, ale fantastyczna przygoda, która na długo pozostaje w pamięci – serdecznie polecam!

Jeżeli nie masz na tyle dużo siły, by dźwignąć się do góry, równie dobrze możesz przejść nurtem rzeki. Woda będzie mniej więcej do kolan, tak więc będzie mokro. Miej w samochodzie buty i spodnie na zmianę! Szlak ten jest umiarkowanie prosty, choć część z małym wodospadem raczej nie będzie możliwa do przejścia dla małych dzieci (chyba, że jeszcze odkrywają świat bezpiecznie siedząc w nosidle turystycznym).

Dojazd

Nauthúsagil znajduje się w południowej Islandii, niedaleko wodospadów Seljalandsfoss i Gljúfrabúi. Jedź drogą nr 1, a następnie skręć drogę nr 249. Przejedź znany wodospad Seljalandsfoss i jedź do momentu skrętu na Nauthúsagil (będzie drogowskaz). Parking na Google Map: Nauthúsagil.

Udostępnij ten artykuł
Przez geoislandia
Śledź:
Mam na imię Demi i jestem absolwentką wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie oraz kursu wulkanologicznego Uniwersytetu Islandzkiego. Moją wielką pasją jest geologia Islandii, a także podróżowanie po tym kraju, w którym na stałe mieszkam od 2016 roku.
Zostaw komentarz