Litli-Hrútur 2023 – trasa do aktywnej erupcji wulkanicznej na Islandii

geoislandia
geoislandia 19 min. czytania

10 lipca 2023 roku o godzinie 16:40 w systemie wulkanicznym Fagradalsfjall na półwyspie Reykjanes w Islandii doszło do otwarcia szczeliny erupcyjnej. To już trzeci rok z rzędu, kiedy w tym systemie dochodzi do erupcji szczelinowej. Zobacz, jak wygląda trasa do obecnie aktywnej erupcji wulkanicznej. Gdzie szukać bieżących informacji i jak się przygotować?

Erupcja 2023

Litli-Hrútur, to niewielka góra (jej wysokość wynosi 309 m n.p.m.), która w języku islandzkim oznacza „Mały Baran”. Właśnie u jej podnóży, w kierunku góry Keilir (379 m n.p.m.), czyli północno-wschodnim, otworzyła się kolejna szczelina erupcyjna w systemie wulkanicznym Fagradalsfjall. Poprzednie erupcje miały miejsce w dolinach Geldingadalir i Meradalir, czyli nowa szczelina otworzyła się od nich 4 i 3 km dalej.

Na poniższej mapie zostały zaznaczone: na fioletowo poprzednie miejsca erupcji, na pomarańczowo tegoroczna erupcja.

Nowej erupcji wulkanicznej zaczęliśmy się spodziewać od 4 lipca, czyli momentu pojawienia się (również wyraźnie odczuwalnych przez ludzi) trzęsień ziemi, które szybko zaczęto zliczać w tysiącach. Największe z nich, które wystąpiło późnym wieczorem 9 lipca 2023, miało siłę M 5.2. Jego epicentrum znajdowało się po północnej stronie wzgórza Driffell.

Po sześciu dniach od pierwszego silniejszego wstrząsu otworzyła się szczelina u podnóży Litli-Hrútur. Erupcja ta jest kontynuacją erupcji, która rozpoczęła się w 2021 roku i może być ona dłuższym epizodem tektoniczno-erupcyjnym, który z przerwami (które właśnie mają miejsce) może trwać kilkadziesiąt, a nawet ponad sto lat.

Po doświadczeniu z poprzednimi erupcjami na Reykjanes (z lat 2021 i 2022) szybko zainstalowano nowe kamery poglądowe na obszar spodziewanej erupcji, a fotografowie i turyści pragnący bycia świadkami jej tworzenia się, udali się w pobliże epicentrów trzęsień ziemi. Niektórym udało się obserwować, jak magma zaczęła przełamywać skorupę ziemską i w formie tryskających fontann, wydobywać się na powierzchnię ziemi. Tu zobaczysz jej pierwsze minuty.

Początkowo otworzyła się szczelina, której długość wynosiła kilkaset metrów, a wkrótce osiągnęła ponad kilometr długości. Erupcja rozpoczęła się agresywnie i naukowcom zaczęła przypominać erupcję Holuhraun z 2014 roku. Stwierdzono również, że jest ona dziesięciokrotnie silniejsza od poprzednich dwóch na Reykjanes. Na całej długości szczeliny utworzyło się mnóstwo kraterów, jednak równie szybko szczelina zaczęła się zamykać i aktywna pozostała tylko jej środkowa część. Znacząco spadła siła erupcji i spekulowano, że erupcja może zakończyć się w ciągu najbliższych godzin. Wciąż jednak zanieczyszczenie gazami było i jest bardzo wysokie, a erupcja dynamiczna i bardziej nieprzewidywalna.

Islandzkie Biuro Meteorologiczne Veðurstofa Íslands opublikowało mapkę z zaznaczoną na pomarańczową strefą zagrożenia, która obejmuje nie tylko szczelinę erupcyjną, ale także intruzję magmową znajdującą się blisko powierzchni ziemi, która w innych miejscach na tym obszarze – bliżej lub dalej aktywnej szczeliny erupcyjnej – może niezapowiedzianie zacząć przełamywać skorupę ziemską i tworzyć nowe miejsce erupcji. W strefie tej kumulują się również duże ilości trujących gazów wulkanicznych, występują pożary islandzkiego mchu, a także mogą spadać wyrzucane w powietrze fragmenty gorącej lawy. Innymi słowy – trzymać się z daleka od obszaru zaznaczonego na pomarańczowo.

Trujące gazy nie tylko kumulują się w miejscu erupcji, ale pokrywają również cały półwysep Reykjanes (najbardziej narażeni są mieszkańcy Grindavíku), a także docierają do stolicy Islandii i dalej na zachód, aż na półwysep Snæfellsnes. Mieszkańcy tych części Islandii pierwszej nocy trwania erupcji zostali poproszeni o zamknięcie okien.

Następnego dnia około godziny 9:00 i 11:00 odbyły się oficjalne spotkania służb, które po południu poinformowały mieszkańców Islandii, że miejsce erupcji wulkanicznej przy Litli-Hrútur zostało udostępnione turystom. Niektórzy geolodzy byli tym faktem zaniepokojeni, ponieważ warunki przy erupcji były wyjątkowo niesprzyjające. Duże ilości trujących gazów, silny wiatr, który te toksyczne dymy kierował na jedyny otwarty szlak turystyczny do erupcji.

Litli-Hrútur – opis szlaku

Wieczorem 11 lipca 2023 roku wybrałam się do miejsca obecnej erupcji przy Litli-Hrútur. Z Reykjaviku skierowałam się w stronę miasta Hafnarfjörður, a następnie drogą Krýsuvíkurvegur (nr 42) zjechałam na południową część półwyspu Reykjanes, by droga Suðurstrandarvegur (nr 427) doprowadziła mnie na parking, z którego rozpoczyna się szlak do aktywnej erupcji wulkanicznej.

Zaparkowałam na parkingu P2. Opłata za parking wyniosła mnie 1000 koron, a samochód mogłam pozostawić przez dobę. Parking P2 obejmuje parking dolny i górny. Ja wybrałam dolny, ponieważ większość turystów kierowała się na górny i podejrzewałam, że będzie na nim ciasno – miałam rację. Opłatę uiszcza się poprzez stronę/aplikację Parka.is.

Szlak, który prowadzi do aktywnej erupcji wulkanicznej przy Litli-Hrútur nazywa się Meradalaleið (inaczej Ścieżka D) i wynosi 9 km w jedną stronę. W sumie do przejścia jest około 18-20 km, a cała wędrówka może zająć około 5-8 godzin. Ponieważ erupcja jest dynamiczna należy na bieżąco sprawdzać panujące warunki oraz upewnić się, czy szlak jest dalej aktualny. Nie chodzić na dziko oraz wtedy, gdy jest to odradzane przez Obronę Cywilną.

Oto pierwsza oficjalna mapa jedynego oficjalnie udostępnionego szlaku turystycznego, prowadzącego do miejsca obecnie aktywnej erupcji wulkanicznej w systemie wulkanicznym Fagradalsfjall:

Nowa mapa udostępniona na visitreykjanes.is, na której zaznaczono szlak doprowadzający do miejsca erupcji literą „E:

Polecam również zapoznać się z tą, która została opracowana na visitreykjanes.is. Zostały na niej zaznaczone miejsca poprzednich erupcji oraz szlaki do nich, a także parkingi.

To co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, to praca Obrony Cywilnej, która przy wejściu na szlak upewniała się każdego turysty, czy ten jest odpowiednio do wycieczki przygotowany. Miły Islandczyk zapytał mnie, czy mam ze sobą wodę do picia, a kiedy szybko zmierzył mnie swoim sympatycznym wzrokiem, przytaknął i życzył miłej wędrówki.

Dolny parking P2
Górny parking P2 i Obrona Cywilna
Górny parking P2

Szlak zaczyna się niewielkim podejściem wygodną, szeroką ścieżką, która przez cały czas używana była jako droga dojazdowa dla służb. Co jakiś czas (w sumie dosyć często) mijały nas pojazdy, a także rowerzyści.

Początek szlaku Meradalaleið
Mijające turystów samochody na Meradalaleið

Po nieco ponad kilometrze drogi minęliśmy pierwszy drogowskaz, przy którym niektórzy turyści nie byli pewni, w którą stronę iść. Akurat w tym czasie podjechała Obrona Cywilna, która na drogowskazie do Meradalir Trail nakleiła napis „NEW Volcano 7 km”.

Drogowskaz
Zastanawiający się turyści, w którą stronę iść

Gdy jechałam z domu (z Reykjavíku) na półwysep Reykjanes, byłam zdziwiona, że na trasie dojazdowej pod erupcję minęło mnie tak mało samochodów. Spodziewałam się korków, a okazało się, że w nieco ponad 30 minut dojechałam na parking. Jednak już od początku szlaku zaczęło mijać mnie coraz więcej turystów. W zasadzie nie było ani chwili odstępu pomiędzy grupkami pieszych turystów. Bardzo podobnie było na początku erupcji w 2021 roku.

Turyści piesi
Turyści rowerowi

Tak jak widać na fotografiach, szlak do erupcji prowadzi szeroką ścieżką, która w większości wiedzie po płaskim terenie. Jeżeli mamy mowić o jakimś wysiłku, to po drodze znajdują się dwa niewielkie wzniesienia, przez które się przechodzi, jednak nie wiążą się one z dużym wysiłkiem fizycznym. Idzie się łatwo.

Drugie niewielkie wzniesienie, przez które prowadzi szlak
Wzniesienie z bliska
Widok ze zboczy wzniesienia za plecami – część przebytego już szlaku

Za wzniesieniem niestety zaczęłam coraz intensywniej czuć wydobywające się z erupcji gazy wulkaniczne. Oprócz nich wyraźnie czułam spaleniznę palonego mchu. W jednym momencie bardzo nieprzyjemnie się oddychało. Wiał dosyć mocny wiatr, ale niestety niósł te opary w kierunku szlaku. Starałam się jak najbardziej odwracać od dymu i maszerować bokiem, ale niestety dym dokuczał. Natomiast dym ten tworzył również piękne krajobrazy…

Watr wiał mocno i przez to powodował, że w marsz trzeba było włożyć trochę więcej wysiłku. Dymy były widoczne i odczuwalne dosyć szybko i trochę wprowadzały w błąd turystę, dając nadzieję, że erupcja znajduje się blisko. W końcu doszłam do rozwidlenia szlaku i kolejnego drogowskazu. Z tego miejsca zostały jeszcze 3 km do miejsca erupcji. Kieruję się dalej przed siebie, czyli nie skręcam na doliny Meradalir.

Przy rozwidleniu na Meradalir, do miejsca erupcji pozostały jeszcze 3 km

Ostatnie kilometry tej ścieżki również prowadziły po płaskim.

Chwila spokoju od wulkanicznych gazów
Do erupcji coraz blisko, ale jeszcze niezły kawałek

W końcu przeszłam całą trasę i znalazłam się blisko miejsca aktywnej erupcji. Tu również stacjonowała Obrona Cywilna, która sprawnie kierowała ruchem turystycznym. Po upewnieniu się, że jest ze mną wszystko w porządku (pod względem zdrowotnym), miły Islandczyk wytłumaczył mi, gdzie dalej mogę iść. Zasugerował wejście na wzgórze Hraunssels-Vatnsfell (267 m n.p.m.), z którego miała rozpościerać się dobra panorama na szczelinę erupcyjną. Powiedział również, że mogę podejść bliżej krawędzi lawy, ale by jak najdłużej iść blisko wzgórza, ponieważ jest to już obszar zagrożony otwarciem się nowych szczelin erupcyjnych.

Początek obszaru zagrożonego
Tabliczka informująca o niebezpieczeństwie
Demi na obszarze zagrożenia
Obszar zagrożenia z erupcją w tle

Postanowiłam najpierw wyjść na wzgórze Hraunssels-Vatnsfell, choć szczerze trochę wzdychnęłam, że przede mną jeszcze trochę pod górę. Okazało się jednak, że na wzgórze idzie się dosyć szybko i wygodnie, a im wyżej, tym piękniejsze widoki zaczęły się otwierać. Szlak na wzgórze był raczej prowizoryczny, świeżo wydeptany przez turystów, chociaż tych na wzgórzu było stosunkowo niewiele. Większość czym prędze kierowała się w stronę lawy.

Podejście na wzgórze Hraunssels-Vatnsfell
Nad erupcją latały awionetki i helikoptery
Mnóstwo gazów wulkanicznych i dymu palącego się mchu
Demi na tle erupcji
Telewizja RÚV była cały czas obecna
Moje ulubione zdjęcie z miejsca erupcji
Pierwszy raz byliśmy przy erupcji razem
Kamera live
Erupcja wulkaniczna widoczna ze wzgórza
Zejście ze wzgórza w stronę aktywnej części szczeliny erupcyjnej

Zapytałam Islandczyka z Obrony Cywilnej, czy można zejść ze wzgórza na drugą stronę, by nie cofać się i szybciej podejść do lawy. Odpowiedział, że jak najbardziej, ale prosił o zachowanie dużej ostrożności. Szybko zeszłam na dół, czyli na porośnięte mchem pole lawy i w końcu podeszłam bliżej erupcji wulkanicznej. Starałam się jednak zachować jak największy dystans i zaczęłam żałować, że jeszcze nie zaopatrzyłam się w odpowiednią maskę przeciwgazową. W przypadku tak regularnie występujących w Islandii erupcji wulkanicznych muszę to w końcu zrobić!

Obszar zagrożenia erupcji przy Litli-Hrútur to szerokie pole lawowe porośnięte mchem, gdzie nie została wytyczona żadna dodatkowa ścieżka. Po tym terenie turyści poruszają się tak, jak im wygodnie, czyli tym samym zadeptując mech. To było bardzo przykre uczucie, ale z racji możliwości otwarcia się nowej szczeliny gdziekolwiek w pobliżu aktywnej szczeliny erupcyjnej, nie jest wytyczana żadna oficjalna ścieżka. Mimo wszystko warto starać się stąpać po wystających kawałkach skał.

Na koniec garść fotografii z miejsca erupcji.

Erupcja na wyciągnięcie ręki
Demi i Damian
Szczęśliwa Demi przed erupcją
Szczelinowa erupcja wulkaniczna
Na obszarze zagrożenia nie było wytyczonego szlaku
Demi i lawa
Erupcja w drodze powrotnej
Wieczór i noc to najlepsza pora na obserwowanie erupcji
W drodze powrotnej przez chwilę szliśmy w gęstej wulkanicznej mgle
Erupcja systemu wulkanicznego Fagradalsfjall

Informacje o erupcji

Gdzie szukać bieżących informacji na temat aktualnej erupcji wulkanicznej w Islandii? Polecam sprawdzać i obserwować islandzkie portale informacyjne, a także islandzkie służby ratownicze i instytucje związane z informacją turystyczną.

Ja najczęściej śledzę wiadomości w islandzkiej telewizji i radiu RÚV, które prowadzą również portal informacyjny. Jest on prowadzony oczywiście w języku islandzkim, ale jest również jego wersja angielska, a nawet polska. Jednak ja preferuję tę islandzką i nawet jeżeli mam pewien problem ze zrozumieniem islandzkiego, wolę poświęcić czas na przetłumaczenie informacji. Rzadko zaglądam na zagraniczne czy polskie portale dzielące się wiadomościami z Islandii, ponieważ najbardziej ufam tym islandzkim. Bardzo odradzam śledzenia informacji na polskich dużych portalach, np. różnych magazynów, ponieważ w większości nie są one rzetelne i oprócz tego, że wprowadzają czytelnika w błąd, to również sieją panikę. Poniżej wymieniam moje ulubione źródła:

Portal informacyjny RÚV i link do aktualnych informacji o erupcji: https://www.ruv.is/frettir/innlent/2023-07-10-liklega-komid-jafnvaegi-undir-gossprungunni-387330

Islandzkie Biuro Meteorologiczne Veðurstofu Íslands: https://vedur.is 

Safetravel, czyli strona prowadzona przez Islandzkie Stowarzyszenie Poszukiwań i Ratownictwa ICE-SAR: https://safetravel.is – na tej stronie można również podać swój numer telefonu, by portal Safetravel wysyłał informacje o alertach pogodowych, erupcjach wulkanicznych i zagrożeniach naturalnych.

Visit Reykjanes, oficjalna strona internetowa półwyspu Reykjanes, na której można znaleźć mapki i opisy szlaków: https://www.visitreykjanes.is/en/volcano-eruption/eruption-information/hiking-and-parking, a także newsy dotyczące erupcji: https://www.visitreykjanes.is/en/volcano-eruption/eruption-news

Road.is, strona, na której można sprawdzić obecny stan i dostępność dróg: https://umferdin.is/en/region/southwest

Almannavarnadeild ríkislögreglustjóra – strona Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego Policji Krajowej: https://www.facebook.com/Almannavarnir/ 

Moja opinia

Islandia jest rajem dla geologów i geopodróżników, zwłaszcza tych, którzy tak jak ja fascynują się wulkanicznymi krajobrazami. W Islandii do erupcji wulkanów dochodzi średnio co 4-5 lat, ale dziś – żartując oczywiście – możemy powiedzieć, że w krainie lodu i ognia od niedawna wybucha co roku, i to na wakacje. 🙂

Erupcje, do których dochodzi na półwyspie Reykjanes są wyjątkowe z kilku powodów. Tu mogę wymienić choćby usytuowanie erupcji w tak łatwo osiągalnym dla przeciętnego turysty miejscu. Dojazd ze stolicy kraju do erupcji w systemie wulkanicznym Fagradalsfjall zajmuje około 40 min, a jeszcze szybciej jest z lotniska w Keflavíku. Co więcej erupcje, do których dochodzi na Reykjanes są rodzaju szczelinowego, a to oznacza, że są stosunkowo łagodne – nie są eksplozywne, nie wydostaje się z niego materiał piroklastyczny. Dlatego bez problemu można do nich dojść i zachowując odpowiednią odległość bezpiecznie obserwować.

Jednak ta łatwa dostępność erupcji i jej stosunkowo łagodny przebieg (zwłaszcza w rozumieniu geologów), sprawia, że turyści mogą czuć się przy niej zbyt swobodnie. Dlatego nie wolno zapominać, że miejsce erupcji wulkanicznej – niezależnie od jej typu – jest po prostu niebezpieczne i zwiedzając ją podejmujemy naprawdę duże ryzyko uszczerbku na zdrowiu. Mając okazję trudno nie zdecydować się do odwiedzenia takiego spektaklu natury, ale jeżeli naukowcy i Obrona Cywilna sugerują lub blokują dostęp do erupcji, warto ich posłuchać. Dla ładnego zdjęcia również nie warto ryzykować, ani iść za tłumem, który podchodzi jak najbliżej rozżarzonej lawy. Łatwo można zauważyć, że blisko lawy nie spotkamy islandzkich służb. Oni stacjonują na granicy strefy zagrożenia w miarę bezpiecznej, lub po prostu bezpieczniejszej odległości. Należy również pamiętać, że do miejsca erupcji wulkanicznej nie wybieramy się razem z dziećmi!

Uważam również, że bardzo warto zainwestować w odpowiednią maskę przeciwgazową, zwłaszcza kiedy chce się przebywać blisko lawy (co i tak odradzam, bo im bliżej, tym bardziej niebezpiecznie). Oczywiście podstawowy ekwipunek z zapasem wody, jedzenia (przekąsek), a także odpowiednim ubraniem jest obowiązkowy. Ja spakowałam czapkę i rękawiczki oraz lekką kurtkę, które przydały mi się w drodze powrotnej. Na sobie miałam lżejsze spodnie dresowe oraz bluzę z kapturem oraz wyższe buty górskie.

Do przejścia jest w sumie około 20 km (nasza wycieczka trwała od 19:00 do 2:00), tak więc jest to niemała wędrówka, lecz technicznie bardzo prosta. Ten kto regularnie spaceruje, uprawia turystykę pieszą na pewno nie będzie narzekał na przemęczenie. Ja z Tetralogią Fallota pokonałam tę trasę bardzo sprawnie, choć oczywiście w swoim, nieco wolniejszym tempie.

Mapa i dojazd

Parking, który znajduje się przy szlaku turystycznym (obecnie jedynym udostępnionym), który prowadzi do erupcji wulkanicznej oznakowany jest jako „P2”. Znajduje się on mniej więcej 140 m od drogi Suðurstrandarvegur (nr 427). Na poniższej mapce zaznaczyłam dolny parking P2, na którym pozostawiłam samochód.

Po więcej wulkanicznych ciekawostek zapraszam na Instagram Geoislandia.

Udostępnij ten artykuł
Przez geoislandia
Śledź:
Mam na imię Demi i jestem absolwentką wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie oraz kursu wulkanologicznego Uniwersytetu Islandzkiego. Moją wielką pasją jest geologia Islandii, a także podróżowanie po tym kraju, w którym na stałe mieszkam od 2016 roku.
8 Comments