Są takie miejsca na Islandii, które wyglądają jak z innej planety. Czarne pola lawy, miękkie zielone poduszki mchu i surowy, otwarty krajobraz. Nic więc dziwnego, że wiele osób przyjeżdża tu z marzeniem o zdjęciach w takiej scenerii.
Dobra wiadomość jest taka, że wcale nie trzeba jechać na drugi koniec kraju. Już kilkanaście minut za Reykjavíkiem można znaleźć krajobrazy, które wyglądają jak z filmu albo z okładki renomowanego magazynu podróżniczego. Dlatego wiele osób umawia się tu na krótkie sesje zdjęciowe – zaręczynowe, ślubne, podróżnicze czy po prostu pamiątkowe z Islandii.
Ale jest jedna rzecz, o której naprawdę trzeba pamiętać.
Ten piękny, miękki mech, który wygląda jak zielony dywan, jest w rzeczywistości bardzo delikatny. Rośnie niezwykle wolno i odrasta przez wiele dekad. Jeden nieostrożny krok potrafi zostawić ślad na długie lata.
Dlatego jeśli robimy zdjęcia w takich miejscach, warto robić to z głową. Stawać tam, gdzie już widać ścieżkę, korzystać z odsłoniętej lawy lub skał i w miarę możliwości nie deptać mchu.
Islandia daje nam niezwykłą scenografię – niemal gotowe tło do zdjęć. Najmniej, co możemy zrobić w zamian, to okazać jej trochę szacunku i zostawić to miejsce w takim stanie, w jakim je zastaliśmy.











