Gdy myślimy o Islandii w grudniu, często przed oczami staje śnieżna kraina, lodowe krajobrazy i atmosfera „zimowej bajki”. Tymczasem mieszkańcy Islandii doskonale wiedzą, że śnieg w okresie świąt Bożego Narodzenia wcale nie jest oczywistością. Gdy w tym czasie brakuje pokrywy śnieżnej, Islandczycy określają takie święta mianem rauð jól – czyli „czerwonych świąt”.
Sama nazwa może wydawać się zagadkowa – bo skąd właściwie „czerwone” święta? W islandzkim wyrażeniu kolor ten odnosi się przede wszystkim do braku bieli, czyli śniegu, a tym samym do barwy ziemi, lawy lub asfaltu, które wówczas dominują w krajobrazie. Czasem pojawia się także interpretacja nawiązująca do czerwonych świątecznych świateł. Określenie rauð jól funkcjonuje jednak przede wszystkim jako termin pogodowy i stanowi przeciwieństwo hvít jól („białych świąt”) – czyli śnieżnego Bożego Narodzenia.
Dlaczego „czerwone święta”?
Islandia leży w strefie subpolarnoklimatycznej z silnym wpływem Oceanu Atlantyckiego. To połączenie powoduje, że pogoda jest tutaj bardzo zmienna – z częstymi zmianami temperatury, silnymi wiatrami i opadami deszczu, śniegu i marznącym deszczem w ciągu jednego dnia.
Ciepły Prąd Północnoatlantycki spotyka zimne masy powietrza z Arktyki. To powoduje, że zimy, nawet w grudniu, są łagodniejsze niż można by się spodziewać po krajobrazach pełnych lodu i śniegu. W praktyce średnie temperatury w Reykjaviku w grudniu często oscylują około 0-3°C.
To, że wiele grudniowych dni jest powyżej zera, znacząco wpływa na ilość opadów – często opady śniegu topnieją lub nie utrzymują się długo na powierzchni, szczególnie w okolicach wybrzeża, gdzie leży Reykjavik.
Choć śnieg w grudniu w Islandii może się pojawić i często tworzy się pokrywa śnieżna – zwłaszcza na północy kraju lub w interiorze – Reykjavik ma tendencję do otrzymywania mniej śniegu niż reszta kraju oraz do jego szybszego topnienia z powodu temperatur bliskich i powyżej zera.
Gdy pogoda jest zbyt ciepła, zbyt mokra lub zbyt sucha, śnieg nie utrzymuje się – wtedy mówi się o „czerwonych świętach”. To określenie może budzić u turystów uśmiech, ale dla niektórych lokalnych mieszkańców jest to po prostu realistyczny opis klimatu sezonu.

